wtorek, 10 lutego 2015

Demakijaż - recenzja dwufazowego płynu do demakijażu z Ziaji


Witam kochani

Wszystkie wiemy, że demakijaż jest bardzo ważną wieczorną czynnością. Bardzo ważne jest również czym i jak go wykonujemy. Powinien być wykonany delikatnie (bez tarcia skóry). aby tak właśnie było kosmetyk, którym go wykonujemy powinien być skuteczny i wygodny w użyciu.



Już przez jakiś czas testuję dwufazowy płyn do demakijażu z Ziaji, a dziś nadeszła pora na opisanie jak sprawdził się u mnie.

Jeżeli chodzi o opakowanie jest niewielkie i przez to łatwe w użyciu. Dozownik niczym nie różni się od innych w tego typu kosmetykach (tych co testowałam) i tak zdarzy mi się, że kosmetyku wyleje się większa ilość (w tym wypadku do przesączonego płatka przykładam drugi aby jak najmniej produktu się zmarnowało). Bardzo duży plus za zakręcane otwarcie, dzięki temu w podroży mamy pewność, że nic się nie wyleje.
Z tego co pamiętam jest on jednym z tańszych płynów do demakijażu i kosztuje 6 zł.
Można go znaleźć w każdej drogerii, a nawet w supermarketach na dziale kosmetycznym. Jednym zdaniem cena i dostępność to duży plus tego kosmetyku.
Ma konsystencję wodnistą. Przed użyciem musimy wstrząsnąć butelką do uzyskania jednolitego płynu i dopiero w takiej postaci nalewamy na płatek kosmetyczny.

W użyciu jest łatwy i wygodny, ale nie zmywa makijażu tak rewelacyjnie jak opisane jest na opakowaniu. W tym wypadku delikatne okolice oczu nie są dobrze traktowane  i musimy długo je męczyć zanim domyjemy cały makijaż. Plusem jest to, że dzięki zawartości olejku okolice oczu są nawilżane.
A jak u Was sprawdził się ten płyn dwufazowy ?



Cały czas szukam idealnego kosmetyku do demakijażu. Może Wy polecicie mi coś co u Was sprawdza się idealnie?

Pozdrawiam kokosowaada ;)

środa, 28 stycznia 2015

Postanowienia

Witajcie kochani

Po dość długiej przerwie i bardzo długim przemyśleniu sprawy postanowiłam wrócić do pracy i wprowadzić małe dodatki (zmiany)  na blogu, a mianowicie planuje rozpocząć dwie nowe serie :


  • Pierwsza z nich dotyczyć będzie zdrowego stylu życia, chodzi więc o ćwiczenia i zdrowsze odżywianie się ( w żadnym wypadku o dietę). Aktualnie w tym kierunku za dużo nie robię co źle wpływa na moje samopoczucie i fizyczne i psychiczne. Dla własnego zdrowia postanowiłam wziąć się w garść i coś z tym zrobić. Seria z tym związana będzie polegać na pisaniu postów dla Was związanych z tym co robię i jak u mnie przebiegają zmiany( i czy w ogóle jakieś są ).
  • Druga dotyczyć będzie mojego włosomaniactwa. Postanowiłam bardziej świadomie dbać o moje włosy. W ostatnim czasie mój stan włosów znacznie się pogorszył ( albo dopiero teraz to zauważam). Jedna z najczęstszych fryzur jakie nosze to niestety kitka lub kok, a nie o to chodzi abym wstydziła się rozpuścić włosy. Zależy mi na tym aby moje włosy były moim atutem dlatego co jakiś czas pojawią się również posty o moich zmaganiach z tym problemem. 
  • Oczywiście recenzje kosmetyków i ciekawostki z Holandii będą pojawiały się dalej poprawi się tylko ich regularność
  • Zapraszam również na mojego fanpage i instagram, na którym na bieżąco dowiecie się co u mnie słychać i jakie nowe posty pojawiają się na blogu

Kochani mam nadzieje, że każdy z Was znajdzie na moim blogu coś co go zainteresuje i zostanie ze mną na dłużej. Trzymajcie za mnie kciuki abym wytrwała w tych postanowieniach i napiszcie co sądzicie o tego typu postach ( co sądzicie o nowych seriach?). Czy będą to dla Was ciekawe informacje (pomoce lub wskazówki)?

Zachęcam Was do czytania, komentowania, ale przede wszystkim do realizacji Naszych postanowień. Gdy będziemy się RAZEM wspierać na pewno Nam się uda.

 Pozdrawiam kokosowaada ;)

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Mikołaj w Holandii

Witajcie kochani

Wielkimi krokami zbliżają się oczekiwane przez Nas Święta Bożego Narodzenia, dlatego bardzo chciałam Wam opowiedzieć jak ten magiczny czas świętują ludzie mieszkający w Holandii.
To mój pierwszy grudzień spędzony w tym kraju (na święta Bożego Narodzenia wracam do rodziny do Polski, ale świętowałam w Holandii św. Mikołaja ( Sinterklass ).

5 grudnia do domów przyjeżdża na białym koniu Sinterklass (Mikołaj) wraz ze swoimi pomocnikami zwarte Pietami (Czarne Piotry) i przynosi dzieciom prezenty. Dzieci wieczorem zostawiały w butach marchewkę dla konia, a rano znajdowały prezenty pozostawione przez Mikołaja.

Teraz ten dzień przypomina trochę pod względem świętowania Naszą wigilie. Wieczorem rodzina zasiada do stołu, na którym jest dużo przekąsek (nie ma typowych dań jak w Polsce) i jakieś napoje, wszyscy rozmawiają i świętują. W tym czasie do domu przychodzi Sinterklass z wielkim workiem i przynosi wszystkim prezenty. Bardzo ważną tradycją są wierszyki od Mikołaja, które doczepione są do każdego prezentu i związane są często z konkretną osobą lub prezentem, który dostanie. Wszyscy po kolej rozpakowują prezenty i czytają swój wierszyk od Mikołaja i w takiej atmosferze mija wspólny wieczór.

Do każdego miasta już od listopada przypływa na statku Sinterklass z pomocnikami. Polski Mikołaj pochodzi z Laponii, a Holenderski z Hiszpanii. Jest to zawsze bardzo huczne widowisko. Mikołaj wita dzieci podając im rękę, a pomocnicy rozdają Pepernoten ( małe okrągłe ciasteczka o smaku piernikowym).  Jest on zawsze mile witany przez głowę miasta. Gdy już oficjalnie się przywita wsiada na białego konia i jedzie przez miasto, a wraz z nim idą pomocnicy i wszyscy ludzie. Wędrówka zwykle kończy się przy rynku miasta na którym są różne zabawy, no i każdy może zrobić sobie zdjęcie z Mikołajem.

W Polsce święto Mikołaja nie jest tak hucznie obchodzone, ale za to Wigilia i Boże Narodzenie ma większe, głębsze znaczenie, niż w Holandii.

A oto kilka zdjęć z obchodów tego święta w moim miasteczku.








niedziela, 16 listopada 2014

Jak rozjaśniam teraz włosy

Witajcie kochani ;)

Jako dziecko miałam dość jasny kolor włosów, który z czasem niestety dużo ściemniał. Zawsze mówiłam, że to taki "mysi" i nieciekawy odcień. Marzyły mi się długie blond włosy, dlatego postanowiłam je stale rozjaśniać.

Przygodę tę rozpoczęłam ostrożnie, bo od wizyty u fryzjera. Niestety po wizycie nie wszystko mi się podobało, dlatego bardzo często zmieniałam specjalistów co równało się innymi farbami i innymi odcieniami blondu na moich włosach. Fundusze  również nie pozwalały mi na częste wizyty u fryzjera, co powodowało odrosty, które bardzo szybko się pojawiały.

Już w Polsce postanowiłam farbować włosy sama. Oczywiście po takim domowym zabiegu musiałam lepiej odżywiać moje włosy, ale cena było już o wiele bardziej przystępna i mogłam na bieżąco zajmować się odrostami.

O ile w Polsce zawsze był ktoś kto pomagał mi w tych czynnościach, o tyle w Holandii musiałam radzić sobie sama. Przyznam, że było to czasochłonne i trudne zwłaszcza gdy robiłam tył głowy, ale jakoś dawałam radę.


Jakieś dwa miesiące temu w Holenderskiej drogerii zauważyłam promocję (2 produkty za 10 e) na rozświetlacz  w sprayu firmy John Frieda, który bardzo mnie zaciekawił, więc kupiłam go na próbę. Bardzo chciałam ułatwić sobie jakoś rozjaśnianie, a to była jakaś opcja, która u mnie się sprawdziła.


Raz w tygodniu odrosty spryskiwałam tym rozjaśniaczem i suszyłam je suszarką. Oczywiście efekty nie są natychmiastowe, ale po 5-7 użyciach efekt jest dobrze widoczny. Preparat wysusza nasze włosy, ponieważ działa pod wpływem ciepła, ale w moim przypadku  nakładany tylko na odrosty nie robi on większych szkód niż farba. A przy dobrej pielęgnacji włosy wyglądają naprawdę dobrze.


Wiem, że ten rozjaśniacz jest dostępny również w Polsce, ale niestety nie wiem w jakiej cenie.
Jestem z jego działania bardzo zadowolona. Uratował mnie przed co półtora miesięczną męczarnia z włosami, a dzięki częstym promocjom tej firmy w drogeriach cena nie przeraża tak bardzo. Nakładam go na same odrosty. Opakowanie ma 100 ml i starcza mi na ok. 7-8 użyć.

A oto zdjęcia przed i po:


Przed użyciem, ciemne mocno odznaczające się odrosty.




Aktualnie widać jeszcze odrosty, ale mają o wiele cieplejszy odcień i nie przeszkadzają, wręcz przeciwnie ;) 

A co Wy sądzicie o tego typu rozjaśnianiu?

czwartek, 30 października 2014

Promocje

Witajcie

Dzisiaj opowiem Wam o pewnej ciekawostce, a mianowicie o promocjach w Holenderskich sklepach.

Wiadomo nie od dziś, że promocje są po to aby przyciągnąć klienta do kupna danego produktu. Często droższe marki robią co jakiś czas promocje aby, każdy potencjalny klient miał szansę zakochać się w ich kremie lub perfumie. Czasami promocja jest jedyną okazją by dany produkt zakupić, dlatego postanowiłam przedstawić Wam promocje, które występują w Holandii.
Oczywiście promocje są wszędzie nie tylko w Holandii, ale w Polsce nie spotkałam się osobiście z wszystkimi przedstawionymi tu promocjami (albo nie zwróciłam na nie uwagi).

Z promocjami możemy się spotkać głównie w sklepach kosmetycznych lub spożywczych.

Najczęściej używaną promocją jest, że produkt jest o ileś procent tańszy



W Holandii bardzo często w sklepach można znaleźć promocję " druga rzecz gratis" lub "druga rzecz za pół ceny" oczywiście tej samej firmy


Bardzo często można dostać tutaj różnego rodzaju próbki nie prosząc o to.
Ostatnio gdy byłam w jednym z Holenderskich sklepów spożywczych po zrobionych zakupach otrzymałam od uśmiechniętej pani pudełeczko, zobaczcie co było w środku. Wspomnę jeszcze tylko, że było to w porze lunchu.




Niby nic a cieszy i szokuje zarazem.

Ciekawą sprawą są również naklejki różnego rodzaju za które można otrzymać darmowe lub tańsze produkty (nie próbki)



W większości sklepów można osobno założyć sobie kartę i zbierać punkty za każde zrobione zakupy (jak na stacjach paliw) punkty wymieniamy na upominki.


A co Wy sądzicie o tego typu promocjach ?

piątek, 24 października 2014

Recenzja odżywki Garnier Ultra Doux

Witajcie kochani

Gdy byłam młodsza swoje włosy myłam tylko szamponem, oczywiście miałam problemy z rozczesywaniem, dlatego często obcinałam włosy. Dopiero gdy miałam już swoje własne pieniążki kupiłam odżywkę, która pomogła mi dbać o długie włosy bez problemu plątania ich. Oczywiście pierwsza z nich nie była strzałem w dziesiątkę, ale to chyba normalne skoro prędzej używałam tylko szamponu. Dopiero gdy trafiłam na odżywkę Garniera z olejkiem z awokado i masłem karite moje włosy stały się naprawdę miękkie i większych problemów z rozczesywaniem już nie mam.

Producent pisze że włosy po użyciu odżywki będą łatwiejsze w rozczesywaniu, odżywione, niewiarygodnie miękkie i błyszczące. Odżywka ma też gładką i kremową konsystencję, która nie obciąża włosów.

Jeżeli chodzi o to jak  odżywka zadziałała na moje włosy większość z obietnic producenta zostało spełnione. Ma piękny zapach i dobrą konsystencję, dlatego jest łatwa do nałożenia. Często biorę szybki prysznic ale z tym kosmetykiem wystarczy chwila i efekt jest już widoczny. Cena cieszy bo jest to ok. 7 zł. Plusem jest też jego dostępność, można go znaleźć nie tylko w drogeriach, ale również na półkach w supermarkecie. Często rozjaśniam włosy i tylko odżywka w szybki sposób usunie szorstką i nieprzyjemną w dotyku fakturę moich włosów. Opakowanie bardzo wygodne, lecz po dłuższym użytkowaniu moje zamknięcie lekko się oderwało, ale dalej mogłam z niego korzystać. 


Zdjęcie ze strony producenta (niestety moje gdzieś zaginęło, a opakowania już nie mam)


Jest to produkt godny polecenia, bardzo pomógł mi w pielęgnacji włosów i na pewno kupię go po raz kolejny.

A Wy co sądzicie o tym kosmetyku, u Was również się sprawdził?


piątek, 17 października 2014

Balsam do ust z Rituals

Witajcie


Pora na bardzo znaną firmę w Holandii, a chodzi o Rituals. 

Jest to holenderska firma produkująca kosmetyki do pielęgnacji, ale również kolorówkę. 

Kosmetyki przede wszystkim relaksują,  dlatego mają ciepłe i uspokajające 

zapachy. Wszystkie kosmetyki są naturalne oraz testowane dermatologiczne. Nie 

są testowane na zwierzętach co jest bardzo ważne.





Ostatnio miałam przyjemność robić zakupy w firmowym sklepie Rituals i byłam bardzo miło 

zaskoczona. Sam design sklepu szokuje swoją elegancją i przejrzystością. Produkty z różnych serii 

można wypróbować na miejscu przy specjalnej umywalce, dzięki temu zakup jest jak najbardziej 

przemyślany.  Zaszokowało mnie również, że gdy ledwo przekroczyłam próg sklepu podeszła do 

mnie uśmiechnięta pani z herbatą dla mnie. Najwyraźniej obsługa świadczy o ekskluzywności danej 

firmy,ale przejdźmy do sedna.




Dziś chciała bym zrecenzować dla Was balsam do ust Magic Balm tej właśnie firmy. Jest to 

naturalny i odżywczy balsam. Chroni nasze usta, łagodzi i odżywia, a to wszystko ponieważ ma w 

sobie masło shea i kojący nagietek.



Jeżeli chodzi o opakowanie jest to metalowe pudełeczko, bardzo wygodne dlatego możemy mieć je 

zawsze przy sobie bez obaw, że coś ubrudzimy.
.
Zapach i smak niestety bez szału, ale jest to produkt naturalny i sądzę, że w tym przypadku firma 

skupiła się głownie na pielęgnacji. 

Po nałożeniu usta stają się naprawdę miękkie.

Jedyny minus to cena 8 euro.


Nadaje się idealnie do pielęgnacji ust w te coraz zimniejsze jesienne dni.




A co Wy sądzicie o firmie Rituals ?  

Jak chronicie Swoje usta jesienią ?